Miłosny Zawód

Młodość to jest piękna sprawa. Pierwsze samo podjęte decyzje, pierwsze sekrety, pierwsza miłość. Każdy z nas wspomina pierwsze zauroczenie i swój pierwszy zawód miłosny, ale u nikogo nie wyglądał tak psychicznie jak ja go stworzyłam

Wstyd sie przyznać ale miałam paranoje. Może to nie bylo moje pierwsze zauroczenie, ale myślałam ze pierwsze na poważnie.

Moja ciocia ocieplała akurat w ten dzień strop nad swoimi pokojami. I robiło to 4 osób. Tam tez i mój tata i wziął mnie z sobą by popilnowała małego chłopczyka. Rano godzina 7 człowiek jeszcze śpiący, w dresie, kitce i podkowami pod czami i stoi a tu nagle ktoś z góry sie drze ,,cześć", szukam, patrze gdzie ktoś sie drze a tu znowu słyszę ,,tuż na tobą" podnoszę głowę a tu ktoś z okna wygląda. Maślane oczka, śliczny uśmiech. To jest to co na każda dziewczynę działa. Na mnie tez podziałała. Chłopak który nie jest nie wiadomo jakim bogiem piękności ale tez nie jest trędowatym. Wystarczył uśmiech by mnie zauroczył, piękny usmiech. Pozniej kontakt przez esemesy, później spotkanie. Po pierwszym spotkaniu stworzony przeze mnie mały horror.

Kiedy dziewczyna widzu ze z niej ktoś sie podśmiewa niby nie chcący to wpada w lekki szał i tak tez stało sie zemną.

Czułe słówka a w tle śmiech obcych osób. Gdy sie zapytałam kto tam jest odpowiedz była ze nikt. I tak bylo za każdym razem gdy on bądź ja dzwoniłam. W końcu zrozumiałam ze dzwonić nie ma sensu to wtedy zaczął pisać i niby prosić bym zadzwoniła bo on sam nie ma kasy na kącie. Każda dziewczyna kiedy widzi ze chłopak prosi natarczywie to myśli ze mu na niej zależy, ale tu było inaczej. Dzwonił tylko po to by sie po nabijać.

Załamana z tysiącem i jeszcze więcej myśli ,, Czy ja naprawdę jestem taka beznadziejna?" Tylko do wyśmiania i zrobienia idiotki. Czy ja nigdy nie będę docenione przez przeciwną płeć? Na domiar złego rozpadł sie związek jego kolegi gdzie potem mnie obwiniali bo z ta dziewczyn rozmawiałam o ważniaku. Obwinili mnie bo chciałam ja niby zbuntować. Niby czym? Ze zadałam tylko kilko pytań o to czy on to z takim zamiarem od początku robił. Czyli że sie mną bawił.

(( Gdyby trafił na inna dziewczynę z słabsza psychika mógł by jej zrobić dużą krzywdę. ))

I znów dzwoni, ciekawe po co. Ja grzecznie i z nadzieja pytam sie hej co tam, w tle śmiech dziewczyny. No powiedział że koleżanka z nim siedzi. Dziwne bo zawsze słyszę ja. Po 5 minutach nagle mi oznajmił ze to jego dziewczyna. Załamana z garścią złośliwości myślałam sb co ona na to jak jej powiem ze jej niby chłopak całował mnie tydzień temu. I bawił sie ze mną. Parą nie zostaje sie tak z dnia na dzień. Miałam ochotę mu krzywdę zrobić za to jak on mnie potraktował. Uprzykrzałam mu telefon. Myślałam ze cos tym zmienię ale była to pomyłka. Nasz kontakt sie urwał.

Teraz gdy minęło tyle czasu to nie żałuję ze sie rozeszły nasze znajomości. On pije, nadmiernie oraz ma swoja rodzinę. Nie wiem czy można to rodzina nazwać ale ma dziecko. Ma dziecko facet który po miesiącu znajomości pytał sie o sex. Pytał się z zamiarem tu i teraz chce, ja i ty. Jak ja sie ciesze teraz ze mam go w kalendarzu wpisanego jako daleka przeszłości.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz