Uzależnione od....

Nałogi to przykra sprawa. Zarówno dla uzależnionego tak i dla tego który patrzy jak drugi się męczy.
Odmian jest wiele: alkohol, narkotyki, papierosy, sex, komputer... itp...

Ale nikt nie słyszał nigdy na pewno o uzależnieniu od własnego dziecka.

Tak od dziecka....

Ja tak właśnie mam.
Musze być z nim cały czas, patrzeć co robi, obserwować jak rośnie, jak się śmieje, jak mówi po swojemu.
Każdy, nawet najdrobniejszy ruch, którego wcześniej nie robił jest taki piękny, że gdybym go nie miała przy sobie dłużej, to bym się udusiła jak palacz bez papierosa.

Alkoholik potrzebuje choć kropli swojego trunku by rano wstać, a ja potrzebuje słowa i uśmiechu swojego dziecka, by wiedzieć po co żyje, by właśnie rano wstać, by się z nim pobawić, by się nim opiekować.

Nie umiem żyć bez własnego dziecka, nie mogę i nie chce.
Gdy gdzieś jestem to tylko czekam by go zobaczyć, czekam jak palacz na bucha, którym napełni swe płuca dymem.

Ja czekam za piskiem Igorka by napełnił me serce tą radością.
Mój mały ma dziś 8 miesięcy i każdy dzień jaki z nim spędziłam mogę porównać do radości alkoholika, który się zalewa by mieć wesoło tak i ja mam wesoło, ale od śmiechu i pięknych oczek mego słodkiego synka.

Tak, jestem uzależniona!! 

4 komentarze :

  1. Wspaniałe uzależnienie :) Gdyby każdy miał taki nałóg, to świat byłby piękniejszy. Wszystkiego dobrego dla Was, a moc buziaków dla Igorka :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też mam takie uzależnienie , ale czasem muszę się zresetować :) Ściskam Was :)

    OdpowiedzUsuń
  3. wspaniałe uzależnienie, też takie mam :)
    alexanderkowo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. to jest właśnie prawdziwe macierzyństwo i bezwarunkowa miłość:):)

    OdpowiedzUsuń