4 rzeczy dlaczego nie jestem Panią W




A to suknia która mi się marzy. 



Jestem mamą 19 miesięcznego Igora. Jestem bardzo stanowcza i szczera ale jedno czego nie mam to ślubu z jego tatą. Może i jestem sceptycznie nastawiona na tego typu sprawy, ale mam pare punktów, które stoją mi na drodze do szczęścia.

1. Z rodziną albo wcale 
Nie chce hucznego wesela, które będą rozpamiętywać po latach ale dla mnie rodzina musi być. Nie 10 czy 15 osób ale chociaż z 30. Wesele nie jest po to by siedzieć grupką przy stole i pić a się bawić by rano powiedzieć ,, ale mnie nogi bolą''. Nie mówiąc o tym że na pewno nie w domu bo ja nie chce nad wszystkimi latać.

2. Ślub, a później rozwód. 
Dlaczego mam brać ślub skoro nasz związek jest jak huśtawka nastrojowa kobiety w ciąży. Raz pięknie i różowo ( trwa z 3 dni), a wystarczy moment, a z kłótni przez trzy dni patrzymy na siebie jak pies z kotem. Chce miłości i walki o nią a nie papierku który nam w niczym nie pomoże.

3. Dla nas a nie na pokaz 
Musze czuć że to jest ten moment i musimy oboje tego pragnąć. Godząc się na sakrament tylko dlatego że ktoś ci każe albo co ludzie powiedzą to jest jakaś paranoja. Najbardziej nie pojmuje tego jak ksiądz może nakazać? Bo inaczej dziecko do komunii nie dopuści. Szczyt chamstwa. Dobrze że Papież ma inne zdanie.

4. Bo jest Dziecko 
Ludzie zakładają że jak para która ma dziecko to musi brać ślub jeszcze zanim będzie brzuch widać bo co ludzie powiedzą!
Nikt nikogo nie zmusza a dziecko to nie kara i ważne decyzje podejmowane w chwili czasu bez przemyśleń.



Dlatego nie jestem panią W, a będę jeżeli 2 z tych pierwszych 3 się zmienią więc trzymajcie kciuki, a może kiedyś zobaczycie moje zdjęcia z wesela.

9 komentarzy :

  1. Różnie się życie układa. Ja ze względu na dziecko na pewno bym ślubu nie brała, gdybym nie była pewna swoich uczuć. Na szczęście nigdy nie miałam takich dylematów. Zawsze marzyłam o hucznym weselu, pięknej sukni, fajnych wspomnieniach i się spełniło. Każdy lubi co innego :)

    Trzymam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak każdy ma inny gust. Ja też nie mam zamiaru brać ślubu bo dziecko. Suknia też mi się marzy ale huczne wesele nie koniecznie ale na pewno żeby była miła zabawa do rana!

      Usuń
  2. Zdecydowanie nie powinno się brać ślubu ze względu na dziecko. My nasz ślub zrobiliśmy w Walentynki... akurat wypadały w sobotę 14.02.2015. Nie chcieliśmy wesela, woleliśmy wydać pieniądze na coś bardziej pożytecznego. Zrobiliśmy sobie mały, kameralny ślub - najbliższa rodzina i przyjaciele. W dodatku zrobiliśmy go w domu - i wiesz co? Wcale nie musiałam latać wokół każdego :) Bufet szwedzki to jest rozwiązanie :) Talerzy mieliśmy w zapasie, żeby nie myć, dokładać itp - i było super! 20 osób razem z nami, spokojnie pomieściło się w naszym 47m2 mieszkanku. Suknię miałam taką jak sobie wymarzyłam - ogromny tiulowy dół i skromny sweterek na górze. Nasz ślub bardzo różnił się od standardowych weselisk. I mam po nim wspaniałe wspomnienia. I... wcale nie kosztował majątku. Całe sufity były skąpane w balonach, czułam się świetnie - mój mąż też :) a zawsze wygodnie można usiąść na kanapie, w fotelu, zmienić muzykę, zrobić kawę czy coś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super pomysł z tym stołem, w życiu bym na to nie wpadła. A jak wyszło z ciepłymi daniami? Zdążyli zjeść?

      Usuń
  3. Ja też z moim ślubu nie mam chociaż przed dzieckiem nawet o tym myśleliśmy. Jednak zaszłam w ciążę i stwierdziliśmy że teraz musimy skupić się na czumś ważniejszym niż organizacja imprezy. W drodze jest już drugie a nam do ślubu się nie spieszy. Bo nam tak dobrze i nie czujemy w tym momencie potrzeby. A że innym to przeszkadza (bo przeszkadza) to już ich problem, nie nasz. Nie mamy zamiaru brać ślubu żeby uszczęśliwić kogoś innego

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest wasz dzień i trzeba pamiętać że to jest dla was.

      Usuń
  4. Choć sama jestem już jakiś czas po ślubie i jestem bardzo szczęśliwa z tego powodu to popieram Twoje zdanie. Dziecko nie jest powodem do ślubu. Hasło "co ludzie powiedzą" wywołuje u mnie napady agresji.

    Biorąc ślub trzeba być pewnym stałości związku, że ta druga osoba jest tego również pewna. Nic na siłę. Najważniejsze jest dobro dziecka, a nie czy ma się papierek czy nie.
    Czasami lepiej gdy rodzice są bez ślubu, ważne, że dziecko jest szczęśliwe.

    A Wam życzę wszystkiego dobrego i wytrwałości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje. Ja też z tego powodu mam napad agresji.

      Usuń
  5. My wydaliśmy wszystkie oszczędności (oszczędzaliśmy jakieś 2,5 roku, czyli od zakończenia studiów - wbrew pozorom, to jest tylko 500 zł miesięcznie na głowę) na wesele dla 80 osób - 38tys. zł (24tys., w tym: za salę "Zaklęte Rewiry" we Wrocławiu - musieliśmy zapłacić za 100 osób (19500) :/, wódkę Wratislawia 75 butelek (2tys.), barmana z lokalu (1800zł), ciasto (500zł) i mufinki (120szt. = 300zł) zamiast tortu od "Joker" z Górki miejskiej - dowóz gratis i stelaż na mufinki pożyczyli). Wszyscy najedzeni, napici, wódki zostało chyba 5 butelek, to tatusiowie dostali, dwie nagrody w konkursach na oczepinach i jeden kumpel się załapał ;P Była piękna suknia (z wyprzedaży 1300zł, biustonosz z sieciówki - 40zł, buty cieliste M&S - wyprzedaż 59zł, kwiatki dla mnie, męża i świadkowej - 100zł - to było najgorzej wydane 100 zł :/). Męża garnitur, koszula, spinki do mankietów, buty też zmieściły się w 1,5 tys.). Orkiestra 5 osobowa (4-5 tys wzięli, już nie pamiętam). Makijaż robiła mi przyjaciółka. Muzyka w USC 100zł, Kościół - chyba 500zł w sumie. Autem jechaliśmy nie żadnym wypożyczonym, wystrojonym, tylko fotografa (dla niego 1,5 tys. za usługę), nie braliśmy albumu gotowego - sama wyklejałam 3 nasze, dwa dla dziadków i trzy dla rodziców, wszyscy z rodziny dostali pamiątkowe dwa zdjęcia 15x21cm w oprawce, które zamawiałam przez internet - koszt pamiątki ze zdjęciami - 4zł (nic od gości za to nie braliśmy!), odbitki z zakupów grupowych przez internet były zamawiane. Jeszcze jakieś duperele - zaproszenia, paznokcie, fryzura, baloniki dla dzieci z "Costa", cukierki nugatowe, bo były białe to kupiłam ;P. Wszystko się zwróciło i jeszcze samochód mąż kupił :)
    Wesele wszyscy wspominają, niektórzy mówią, że najlepsze, na jakim byli. A! Zapomniałabym! Dom turystyczny TRIO, bo goście przecież byli dojezdni, jakieś 40 noclegów, około 2tys. i wodę im kupiliśmy na rano po pół litra na głowę ;) i to wszystko w bardzo dużym mieście - można? Można, tylko my chcieliśmy mieć wesele, a synek się urodził dopiero po 14 miesiącach :)

    OdpowiedzUsuń